|
CUKIERNICTWO - 03.2000
"POMYSŁY Z WŁOCH DO POLSKI"
Z właścicielami firmy Consonni z Kamyka, Haliną i Zdzisławem Bartelakami rozmawia Adam Zawiszowski
Reprezentant branży cukierniczej został laureatem III edycji konkursu na najlepszy wyrób spożywczy w województwie śląskim. Śląski znak jakości otrzymało ciasto drożdżowe firmy Consonni Familia z Kamyka koło Częstochowy. Współzawodnictwo zorganizowały Śląski Urząd Wojewódzki i Śląski Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Katowicach. Honorowym przewodniczącym kapituły był wojewoda śląski Marek Kempski. Konkurs ma promować żywność wyprodukowaną w województwie śląskim przez polskich producentów. W zamierzeniu organizatorów nagrodzone wyroby powinny zdobyć zaufanie konsumentów, częściej trafiać na półki sklepów i do koszyków. Produkty oceniała kapituła znaku. Byli w niej m.in. fachowcy z Inspekcji Handlowej, Sanepidu, wojewódzkich służb rolnych i weterynaryjnych oraz przedstawiciele największych producentów żywności z regionu. Specjalistyczne zespoły oceniły zdrowotną wartość produktów. Na miejscu, u producenta skontrolowano wszystkie elementy cyklu produkcyjnego. Zbadano, skąd pochodzą surowce, czy są właściwie przechowywane i czy mają atesty dopuszczające do produkcji żywności. Sprawdzono system kontroli jakości, warunki sanitarne produkcji i zaplecza socjalnego. Ustalano, czy informacje na opakowaniach odpowiadają zasadom znakowania wyrobów spożywczych. Na końcu weryfikacji oceniono smak żywności. Kapituła musiała przekonać się, że technologia produkcji gwarantuje jej dobrą stałą jakość. Ogółem 20 producentów zgłosiło 45 wyrobów. Po kilkuetapowej weryfikacji 11 z nich kapituła przyznała Śląski Znak Jakości w branży spożywczej. Producenci mogą umieszczać jego logo na nagrodzonych wyrobach.
Jakie są tradycje Państwa firmy i skąd wziął się pomysł na ciasto rodem z Włoch?
W branży cukierniczej zaistnieliśmy w 1990 roku. Z Włoch o Polski przenieśliśmy rodzinne tradycje. Najpierw były to lody w 30 smakach, wytwarzane metodą półprzemysłową. Zaproponowaliśmy ich sprzedaż .na gałki., co w tamtym czasie było zupełną nowością. Mimo, że lody były strzałem w dziesiątkę, szybko okazało się, że na tym nie możemy poprzestać. W Polsce sezon na lody trwa kilka miesięcy. W zimie i jesienią je się ich bardzo mało. Wtedy trzeba jakoś wykorzystać siły ludzi i zaplecze produkcyjne firmy. Decyzja zapadła. Dzięki rodzinie z Włoch postanowiliśmy wykonać niełatwe zadanie. W 1994 roku rozpoczęliśmy produkcję wiernego włoskiej tradycji ciasta drożdżowego Panetton z bakaliami. Wykorzystaliśmy zamiłowanie Polaków do drożdżowych wypieków. Włoski wzór okazał się bardzo trafny. Ciasto zaczęło się sprzedawać. Jest wytwarzane bez użycia środków konserwujących i polepszaczy. Zachowuje świeżość przez ponad trzy miesiące.
Celem handlowania jest sukces. Mierzy się go w liczbie, a przede wszystkim w wartości sprzedanych wyrobów. Jak małej firmie udało się znaleźć własne miejsce na coraz ciaśniejszym i trudniejszym rynku?
Rodzina z Włoch podpowiedziała, ze jeżeli chcemy utrzymać się na rynku, zdominowanym przez wielkie koncerny, nie możemy z nimi walczyć, bo to jest po prostu niemożliwe. Powinniśmy znaleźć niszę, starać się uzupełnić rynek. Postawiliśmy na wyrób, którego nie da się wyprodukować metodą przemysłową. Ścisłe trzymanie się receptury wymaga ogromnej staranności i odpowiednich warunków, których nie zagwarantują maszyny. Ciasta nie można również upiec w warunkach gospodarstwa domowego. Mimo to ma cechy wyrobów domowych, które klienci lubią i których poszukują. Wykorzystujemy tylko naturalne składniki, jak: mąka, miód i jaja. Docenili nas bardzo wymagający odbiorcy. Dla firmy .Ovita Nutricia. produkujemy biszkopty dla niemowląt. Wysoką jakość uzyskujemy kosztem zmniejszenia wielkości produkcji. Nie pozwala to na zbytnie obniżenie ceny. Dobry wyrób musi kosztować.
Jakość to nie tylko powrót do natury i nawet do najoryginalniejszych receptur. O tym, co klient ostatecznie otrzymuje decydują przede wszystkim ludzie.
Tak. Zwłaszcza w tak małej firmie i w tak delikatnej produkcji, jak nasza, zgrany zespół to połowa sukcesu. Nasi pracownicy sami produkują, sami kontrolują i nawzajem się uzupełniają. Końcowy efekt zależy tylko do nich, dlatego wiedzą, że muszą dobrze pracować, żeby utrzymać klientów i zbyt. Moim zdaniem, małe firmy rodzinne maja szanse na zdobycie rynku wysoka jakością, Teraz już nie opłaca się zarabiać kosztem jakości, Zatrudniamy młode osoby, nie obarczone starymi nawykami. Wielu pracowników z przeszłością w państwowych zakładach jak dawniej chciałoby włożyć w produkcję 60 groszy a zarobić 80. To bardzo przeszkadza jakości.
Dzisiaj trudno sprzedać nawet najlepszy wyrób. Oferta handlu jest ogromna. W reklamówkach wszystko jest najlepsze. Wybór oczywiście należy do klienta. Jak trafiają do niego wyroby Pana firmy?
Szukamy zbytu przede wszystkim w małych sklepach, gdzie towar podaje sprzedawca. Wbrew pozorom polski konsument woli mieć bezpośredni kontakt z handlowcem. Może liczyć na jego pomoc w wyborze produktu i uzyskać wszelkie informacje o towarze. Jeżeli sprzedawcy będzie smakować nasze ciasto, wówczas poleci go w trakcie rozmowy swoim klientom. Dlatego w małych sklepach nasze wyroby sprzedają się znacznie lepiej.
Nie omijamy jednak supermarketów. Niestety znalezienie miejsca na półce giganta jest trudne i, no cóż, kosztowne. Za możliwość zaistnienia trzeba zapłacić kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych i to jeszcze przed osiągnięciem jakiegokolwiek zysku. Wielkość sprzedaży w dużym sklepie zależy od miejsca ekspozycji. Jeżeli towar jest na górnej półce lub na samym dole to o dużym zbycie nie ma mowy. Czasem obsługa tak układa towar żeby sienie sprzedawał. W ten sposób, chce udowodnić, ze nie cieszy się zainteresowaniem klientów. Barier w supermarketach jest zbyt wiele.
Jak można sprawdzić, czy klient zaakceptował towar?
Jeżeli sięgnie po niego jeszcze raz to już duży sukces. Oznacza to, że trafiliśmy w jego gust.
Jakie są plany Państwa firmy? Czy pojawia się nowe, oryginalne wyroby?
Mamy ambicje aby nasze produkty zaskakiwały. Włoski eksperyment chyba się powiódł. Dlatego nadal będziemy przenosić na polski rynek wyroby charakterystyczne dla innych krajów. Powstało już amerykańskie owsiane ciasteczko z powodzeniem zastępujące tradycyjnego pączka do kawy.
|